Pechowa trzynastka... Przesad?

Moderatorzy: duszek_koordynator, Moderatorzy

Awatar użytkownika
teofizyk
Posty: 129
Rejestracja: czwartek, 1 maja 2008, 09:44

Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: teofizyk » poniedziałek, 16 czerwca 2008, 12:38

13 piatek mielismy niedawno...
Magia liczb he, he... Pechowy dzien :)

Nie chcialbym wpasc we wlasne sidla piszac, ze dla mnie akurat 13tka jest szczesliwa, bo chyba 13go zdawalem mature, czy egzaminy wstepne, nie pamietam juz, i - zdalem!!!

Jezeli wiec 13tka jest mi obojetna (i ja jej :) ), to dlaczego czesto zdarza mi sie, ze podczas wczesnopopoludniowego spaceru gdy patrze na zegarek - jest na nim akurat 13:13!!!

Gdyby przydarzylo mi sie to raz, dwa albo trzy razy... Ale w ostatnich miesiacach (latach?) bylo takich przypadkow (czy rzeczywiscie - przypadkow??? :shock: ) nawet wiecej! Tak czesto, ze az zwrocilem na to uwage! Dlaczego 13:13 pojawia mi sie czesciej niz inne, normalne godziny???

Gdybym wierzyl w filmy, podejrzewalbym zapewne, ze byc moze to znak, moze o tej godzinie ktos umarl, moze ja umre...

Przeciez na spacer wychodze o roznych godzinach - generalnie miedzy 12:15 a 12:45, wracam tez roznie, chodze roznymi drogami, kazdego dnia prawdopodobnie w innym tempie. A gdy wyciagam odruchowo zegarek, czesto jest na nim - dokladnie 13:13...

Jak tu nie wierzyc w magie liczb?!?!?! :) :) :)
:wink: :lol:

Awatar użytkownika
migaweczka
Duszek
Posty: 1778
Rejestracja: sobota, 12 maja 2007, 16:24

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: migaweczka » poniedziałek, 16 czerwca 2008, 13:26

E tam :D Jaka magia liczb ? Jaki przypadek ? Przekomarzasz się i tyle ;)
Dodajmy jeszcze w takim razie czarnego kota, drabinę i siadanie, jak się trzeba gdzieś wrócić. To standardowe gusła w mojej okolicy :mrgreen:

A poważniej - coraz częściej zauważam wokół siebie tendencję chodzenie do wróżek, aby przepowiedziały przyszłość, pomogły podjąć decyzję czy wręcz podały przepis na właściwe życie, czyli czego unikać, co się może wydarzyć itd. Zastanawiałam się niedawno skąd się to wzięło i chyba wiem... Według mnie to media przekonują ludzi, że warto, a nawet trzeba korzystać z przepowiedni wróżek. Kto najczęściej opowiada w telewizji o wróżkach ? Znani i kochani przez widzów, czyli aktorzy i piosenkarze. Widziałam nawet talk-show, którego tematem były wizyty znanych osób u wróżek. To przerażające, kiedy znana osoba - którą wiele osób "ubóstwia" z powodu jej ról w filmach czy piosenek, które śpiewa - opowiada, że nie robi kroku bez skonsultowania się z wróżką, że zna już datę swojej śmierci, wie jak umrze, wie gdzie się to stanie, zna datę śmierci swoich bliskich... Paranoja... Do tego jeszcze reklamy w czasopismach (szczególnie tych kolorowych), strony w internecie, poczta pantoflowa i koszmar się rozkręca...

irenka
Moderator
Posty: 452
Rejestracja: sobota, 15 września 2007, 18:15
Lokalizacja: Sieradz

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: irenka » poniedziałek, 16 czerwca 2008, 15:25

Witajcie, od urodzenia mieszkam pod 13 (numer mieszkania) i jakoś się nie czuję nieszczęśliwa :) Przeciwnie :) Owszem, życie nie raz i nie dwa dawało mi w kość, ale nigdy nie składałam tego na karby mieszkania pod "13".

Siadanie przed dłuższą podróżą jest obyczajem, bardzo popularnym w Rosji i na Ukrainie. Popularnym na Ukrainie zabobonem jest też plucie przez lewe ramię, a także nie-podawanie czegokolwiek przez próg.

Natomiast na Ukrainie, gdzie mieszkam, horoskopy są pubłlikowane w każdym kolorowym czasopiśmie - oczywiście, treści są często skrajnie różne. Wróżki też reklamują swoje usługi, gdzie tylko to możliwe. Natomiast mało jest prasy, propagującej wartości katolickie...

Awatar użytkownika
migaweczka
Duszek
Posty: 1778
Rejestracja: sobota, 12 maja 2007, 16:24

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: migaweczka » poniedziałek, 16 czerwca 2008, 15:34

Witaj Irenko :)
Nie chodziło mi o siadanie przed dłuższą podróżą (ten obyczaj też znam :) ), ale o sytuację, kiedy się czegoś zapomni i trzeba po to wrócić do domu. Wtedy przed ponownym wyjściem się siada na chwilę, żeby "nie mieć pecha w podróży" ;)

Awatar użytkownika
teofizyk
Posty: 129
Rejestracja: czwartek, 1 maja 2008, 09:44

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: teofizyk » poniedziałek, 16 czerwca 2008, 17:09

migaweczka pisze:E tam :D Jaka magia liczb ? Jaki przypadek ? Przekomarzasz się i tyle ;)
Dodajmy jeszcze w takim razie czarnego kota, drabinę i siadanie, jak się trzeba gdzieś wrócić. To standardowe gusła w mojej okolicy :mrgreen:
:D
Przekomarzam sie :) ... Tylko z kim? Z moim zegarkiem pokazujacym 13:13???

Awatar użytkownika
migaweczka
Duszek
Posty: 1778
Rejestracja: sobota, 12 maja 2007, 16:24

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: migaweczka » poniedziałek, 16 czerwca 2008, 17:38

Swego czasu czytałam gdzieś artykuł dotyczący wiary w przesądy i wróżek. Nie pamiętam dokładnie jego treści, ale kojarzę, że było tam napisane, że jak ktoś się nastawi na coś (godzina 13:13), to - w wielkim skrócie mówiąc - organizm się niejako "zaprogramuje", bo nasz zegar biologiczny zadziała pod wpływem podświadomości.
A wszelkie wydarzenia, przed którymi wróżki ostrzegają w swoich przepowiedniach, kartach i innych kulach czarodziejskich, ludzie sami na siebie ściągają, intensywnie o nich myśląc, choć im wydaje się, że przed nimi uciekają, wiedząc co ma się wydarzyć. Taka kwadratura koła.

irenka
Moderator
Posty: 452
Rejestracja: sobota, 15 września 2007, 18:15
Lokalizacja: Sieradz

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: irenka » poniedziałek, 16 czerwca 2008, 20:36

Tak czy inaczej, trzeba nam myśleć optymistycznie:-) A zamiast ciagle patrzeć na swój zegarek, może lepej czasem spojrzeć na zegar np. Ratusza? I posłuchać, jak on bije...

Awatar użytkownika
teofizyk
Posty: 129
Rejestracja: czwartek, 1 maja 2008, 09:44

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: teofizyk » wtorek, 17 czerwca 2008, 12:22

Tak... Zwlaszcza, ze wiemy komu on bije :)
Na zegarek musze niestety patrzec, zeby przywolac sie "do porzadku". W trakcie spaceru slucham bowiem muzyki i ta potrafi mnie wciagnac bez reszty! A spacer musze przeciez kiedys zakonczyc (bez wielkiego zalu, bo jutro bedzie nastepny, o tej samej mniej wiecej porze :) ).
irenka pisze: Tak czy inaczej, trzeba nam myśleć optymistycznie:-)
Tak! Mysle optymistycznie (i zapewne pozytywistycznie)... Wymyslilem wiec bardzo proste wytlumaczenie tej 13:13. Inne (choc odrobinke podobne) od migaweczkowego:
migaweczka pisze: jak ktoś się nastawi na coś (godzina 13:13), to - w wielkim skrócie mówiąc - organizm się niejako "zaprogramuje", bo nasz zegar biologiczny zadziała pod wpływem podświadomości.
Nie mam zadnego doswiadczenia w tym zakresie i trudno mi przyjac to jako wytlumaczenie - zwlaszcza, ze poczatkowo nie bylem nastawiony na 13:13. Czy zostalem wiec - nastawiony??? To rodzi pytanie, co (kto) kieruje moja podswiadomoscia... Podswiadomosc, nadrealizm, metafizyka...

Piszesz tez "wszelkie wydarzenia (...) ludzie sami na siebie ściągają, intensywnie o nich myśląc". Czy tak jest? Wierzysz w to?

Awatar użytkownika
kalina
Moderator
Posty: 102
Rejestracja: wtorek, 22 stycznia 2008, 12:33

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: kalina » wtorek, 17 czerwca 2008, 13:58

Wiecie nie wiem ale w moim środowisku to niektórzy boją się, a niektórzy nic do tego dnia nie mają, tymi, którzy nic nie mają są raczej ludzie będący w bliskiej relacji z Bogiem, jeden mój znajomy wysłała mi nawet sms , żebym na siebie uważała, on myslę też nie jest specjalnie przesądny ale mimo to wysłał mi takiego smsa, przesądy, trzeba nie dać się ogłupić, bo niby jesteśmy racjonalistami, tak to kierujemy się rozumem, większość zawiera często małżeństwo z rozsadku, robimy tylko to, co nam się opłaca materialnie rozsądkowo, a łapiemy się na takie brednie, niechcący w piątek ogladałam program na programie 2 "Pytanie na śniadanie", czesto tam poruszane są różne kontrowersyjne tematy i pani numerolog, powiedziała, że trzynastka ma bardzo szczęśliwą aurę, a o każdej liczbie jest wiele bajek, to jak to jest rozsądek, czy zabobony, nie podoba mi się to, co dziś się dzieje z ludzmi i mnie to bardzo smuci:( Dziękuję za wiadomośc o tym temacie i pozdrawiam wszystkich:)
Pozdrawiam serdecznie Kalina
Miłości, nadziei naładuj w kieszenie i chleb... ja tańczę a niebo, niebo gra...

Awatar użytkownika
migaweczka
Duszek
Posty: 1778
Rejestracja: sobota, 12 maja 2007, 16:24

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: migaweczka » wtorek, 17 czerwca 2008, 15:33

teofizyk pisze:Piszesz tez "wszelkie wydarzenia (...) ludzie sami na siebie ściągają, intensywnie o nich myśląc". Czy tak jest? Wierzysz w to?
Trudno to wytłumaczyć na piśmie... Może przytoczę sytuację, którą pamiętam z czasów, kiedy jeszcze chodziłam do podstawówki. Chyba siódma czy ósma klasa, rozmowa z dwoma koleżankami. Szłyśmy sobie we trzy ulicą, przy której znajdował się "gabinet" wróżki (tak sobie nazwę to miejsce, bo nie wiem jak je określić inaczej ;) ). Nagle jedna z koleżanek opowiedziała nam, jak to była u tej wróżki i kobieta wywróżyła jej coś, "co się idealnie zgadza". Otóż, wróżka powiedziała jej, że w jej życiu jest dwóch chłopców, jeden blondyn, drugi brunet, no i że z jednym z nich będzie, ale... i tu nastąpiły jakieś tam dodatkowe elementy podnoszące dramaturgię. :mrgreen: Ostatecznie kazała jej zwrócić uwagę na bruneta, a blondyna - 'w odstawkę".
Kiedy pisałam o tym, że ludzie ściągają na siebie wydarzenia "wywróżone" przez kogoś, to chodziło mi o to, że kiedy dowiesz się o czymś (w tym wypadku koleżanka dowiedziała się o dwóch chłopcach i dostała "wytyczne" od wróżki, o którym ma pomyślec poważnie, a który nie jest dla niej), to będziesz się na tym koncentrować, o tym myśleć i w końcu to "coś" się wydarzy, choć wcale nie musiałoby się tak stać. Przecież mogłoby się okazać, że to blondyn jest bliższy koleżance niż brunet, a ona z góry nastawiła się tylko na opcję wróżki. Przykład trywialny, ale myślę, że obrazuje to, o co mi chodziło :)

Awatar użytkownika
teofizyk
Posty: 129
Rejestracja: czwartek, 1 maja 2008, 09:44

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: teofizyk » środa, 18 czerwca 2008, 16:18

To wytlumaczenie migaweczki brzmi bardzo przekonywujaco.
Tez trudno mi uwierzyc w jakies takie "cuda". Zreszta cudow mam pod dostatkiem (typu: zycie, swiadomosc, wszechswiat, grawitacja, etc.) zeby doszukiwac sie ich jeszcze w 13:13 albo we wrozkach :)
kalina pisze: w moim środowisku to niektórzy boją się, a niektórzy nic do tego dnia nie mają, tymi, którzy nic nie mają są raczej ludzie będący w bliskiej relacji z Bogiem
Uffff, dobrze, bo zazwyczaj to ludzie religijni podejrzewani sa o zabobonnosc.
kalina pisze: trzeba nie dać się ogłupić, bo niby jesteśmy racjonalistami, tak to kierujemy się rozumem, (...) a łapiemy się na takie brednie
Czy nie jest to zwykla ludzka przypadlosc znana nam np. z cytowanego rownolegle na tym forum (przez angelo61) Listu do Rzymian (7. 18-25)? Wiemy jedno - a robimy drugie. W innym miejscu mozna znalezc nawet: myslimy jedno, mowimy drugie a robimy jeszcze cos innego :) .

Ciesze sie, ze doceniasz jednak rozum. Znowu - istnieje opinia, ze ludzie religijni niezbyt przychylnie patrza na rozum. Przeszkadza im niby w wierze, czy w glebokich przezyciach duchowych :)
kalina pisze: nie podoba mi się to, co dziś się dzieje z ludzmi i mnie to bardzo smuci:( Dziękuję za wiadomośc o tym temacie i pozdrawiam wszystkich:)
Rowniez pozdrawiam i polecam tez inny ciekawy temat o Bogu-czlowieku... ...mojego skromnego autorstwa :) ...

Ale wracajac do tego co pisalas wczesniej... Mowisz: "dzis"... A czy byl kiedys w historii ludzkosci dzien w ktorym powiedzialabys, ze "podoba mi się to, co dziś się dzieje z ludzmi"? To jedno.

Chyba rozumiesz ta ludzka przypadlosc, wspolczujac jednak "ludziom". Czyz sama nie pisalas: "brakuje mi zorganizowania, że nie umiem dobrze wykorzystywać mojego czasu, (...) nie mam odwagi zajrzeć w siebie głębiej nie mam odwagi jakby pójść dalej... boję się, ...."

Ludzie sie boja, nie chca patrzec wglab siebie (bo co tam ciekawego :) ), wiec ogladaja telewizje, czytaja kolorowe czasopisma i ogluszaja sie informacyjnym szumem (albo emocjami), zeby przypadkiem nie zaczac - myslec...

Awatar użytkownika
migaweczka
Duszek
Posty: 1778
Rejestracja: sobota, 12 maja 2007, 16:24

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: migaweczka » środa, 18 czerwca 2008, 22:43

teofizyk pisze:To wytlumaczenie migaweczki brzmi bardzo przekonywujaco.
a dziękuję ;) też mi się tak wydawało :D

teofizyk pisze:Wiemy jedno - a robimy drugie. W innym miejscu mozna znalezc nawet: myslimy jedno, mowimy drugie a robimy jeszcze cos innego :) .
Myślę, że to nasza ludzka przypadłość.
teofizyk pisze:Ludzie sie boja, nie chca patrzec wglab siebie (bo co tam ciekawego :) ), wiec ogladaja telewizje, czytaja kolorowe czasopisma i ogluszaja sie informacyjnym szumem (albo emocjami), zeby przypadkiem nie zaczac - myslec...
Nigdy nie pomyślałam w ten sposób. No tak - nie myślałam, bo jestem ogłuszona informacyjnym szumem ;) Czasami nie mamy wpływu na ten szum. Jest po prostu wokół nas i należałoby chwilami zatkać uszy, zamknąć oczy i nie ruszać się z miejsca, a wtedy może zyskalibyśmy chwilę bez tego wszechobecnego szumu.

Awatar użytkownika
teofizyk
Posty: 129
Rejestracja: czwartek, 1 maja 2008, 09:44

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: teofizyk » czwartek, 19 czerwca 2008, 09:30

migaweczka pisze:Czasami nie mamy wpływu na ten szum. Jest po prostu wokół nas i należałoby chwilami zatkać uszy, zamknąć oczy i nie ruszać się z miejsca, a wtedy może zyskalibyśmy chwilę bez tego wszechobecnego szumu.
Nie mamy wplywu? No troche chyba jednak mamy :) . Nie bylbym az takim zupelnym pesymista. Ani nie zatykalbym uszu czy oczu. Chcemy przeciez, zeby czesc informacji (ten wartosciowy ulamek procenta) jednak do nas dotarl.

Zaczac nalezaloby zapewne od wytyczenia trasy i wyprostowania sciezek :) Ale zanim sie rozfilozofuje niepotrzebnie :), podam znakomity srodek na wartosciowanie jak i na zachete do pracy (w tym - nad soba). Niesluchanie prosty, az wstyd mi troche o nim pisac :). Ale stosowany rygorystycznie moze przyniesc znakomite rezultaty.

Wiele osob ceni sobie autorytety. Cytuje najrozmaitsze ksiazki, autorow, artykuly, mysli - na potwierdzenie wlasnych pogladow. Wybrac nalezy tylko jeden autorytet. Kto moglby nim byc? Powiedzmy, slynny "Nasz Papiez". Na dodatek, mozemy (i powinnismy) wyidealizowac go sobie do woli :).

Kiedy przychodzi czas szumu informacyjnego, zniechecenia, zmeczenia, kiedy mamy ochote puscic sobie telewizje sniadaniowa, albo "zaglebic" w przezyciach hollywoodzkiej gwiazdy; albo kiedy emocje wywolane jakas domowa sytuacja przeszkadzaja w koncentracji - pomyslmy:

Co zrobilby w takiej sytuacji Papiez?

Czy puscilby sobie telewizje telewizje sniadaniowa, albo pozatykal oczy i uszy? Nie... (Pamietajmy, zeby go sobie bardzo wyidealizowac!). Do sniadania zapewne wzialby sobie wartosciowa lekture... Mimo wszystko... Mimo zniechecenia... No i dla nas sytuacja tez robi sie jasna :)

Wiemy juz co robic!

Awatar użytkownika
migaweczka
Duszek
Posty: 1778
Rejestracja: sobota, 12 maja 2007, 16:24

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: migaweczka » poniedziałek, 23 czerwca 2008, 22:48

teofizyk pisze:(...)pomyslmy:

Co zrobilby w takiej sytuacji Papiez?

(...) No i dla nas sytuacja tez robi sie jasna :)

Wiemy juz co robic!
No tak, to niezły pomysł :)
Byle tylko pamiętać, aby pomyśleć o naszym autorytecie i o tym, jakby się zachował w danej sytuacji :)

Awatar użytkownika
teofizyk
Posty: 129
Rejestracja: czwartek, 1 maja 2008, 09:44

Re: Pechowa trzynastka... Przesad?

Nieprzeczytany post autor: teofizyk » wtorek, 24 czerwca 2008, 13:31

Nie jestesmy jeszcze chyba sklerotykami :) i pewne istotne rzeczy pamietamy :)
Moglibysmy tez powiedziec: oj, zebysmy tylko pamietali o przykazaniach jak bedziemy mieli zgrzeszyc :)

Wszystko zalezy jak powaznie podchodzimy do pewnych spraw. Jeden moze zapomniec isc rano do pracy, bo ma prace i jej efekty "gdzies". Inny moze zapomniec o przykazaniach jezeli ich nie uznaje, a jeszcze inny o meczu, bo pilki nie lubi...

Jezeli na poczatku zakladamy, ze mozemy o pewnych sprawach pozapominac, to prawie gwarantowanym efektem bedzie, ze
zapomnimy :), zwlaszcza w dzisiejszych przesyconych informacja czasach. Jezeli natomiast bedziemy chcieli pamietac, to
zapomniec mozemy tylko - przypadkiem :) .

Byc moze po tym mozna rozpoznac osobe "powazna". Moze po tym mozemy sami poznac na ile jestesmy powazni i na ile sie
staramy (tak jak nam przykazano!*), na ile robimy to co myslimy, mowimy to co myslimy, robimy to co mowimy, etc.

Jezeli zapominamy o takich podstawowych rzeczach, to, szkoda gadac....
Pozostaje nam tylko oskarzac Boga albo diabla, ze nami tak strasznie miotaja :) i uzalac sie nad tym wnieboglosy :)
(To jest jeszcze w miare smieszne, gorzej, kiedy z koniecznosci odbija sie to na codziennym zyciu - vide przyklady siaby z tematu o potencjalnym braku milosci).
________
*) Jezus kazal nam sie bardzo starac! (vide NT :) )

ODPOWIEDZ